Spis treści
To pytanie słyszymy najczęściej: „Ktoś zaproponował mi stronę za 700 zł. U was jest 1500-2900. Czym to się różni?” Odpowiedź nie brzmi „bo my jesteśmy lepsi”. Brzmi: za 700 zł nie da się wykonać części pracy, więc ktoś ją pomija. Pytanie tylko, którą część - i czy to jest akurat ta, na której Ci zależy.
Skąd się bierze 700 zł
Cena strony to głównie czas ludzi. Strona firmowa, nawet prosta, to brief z klientem, struktura, teksty, projekt, kod, testy na telefonie, wdrożenie i podpięcie Google. Rynkowe minimum dla doświadczonego wykonawcy to dziś 1500-3000 zł - potwierdzają to cenniki agencji i freelancerów z 2026 roku.
Żeby zejść do 700 zł, wykonawca ma trzy wyjścia:
- Szablon zamiast projektu. Kupiony motyw albo kreator (Wix, WebWave, WordPress z gotowcem). Zmienia logo i kolory, resztę zostawia. Efekt: strona wygląda jak tysiąc innych, a Google widzi ją jako jedną z tysiąca.
- Jeden prompt zamiast rozmowy. Teksty generowane z automatu, bez wywiadu z Tobą. Opisują „firmę z branży”, nie Twoją. Cennik zmyślony, godziny zmyślone, usługi „standardowe”.
- Jedna strona zamiast podstron. Wszystko na jednym przewijanym ekranie. Szybko się robi - ale w Google konkuruje pojedyncza podstrona pod jedną frazę, więc taka strona walczy o jedną frazę zamiast o sześć.
Zwykle jest to wszystko naraz. I nie jest to oszustwo - to po prostu inny produkt: wizytówka, która ma istnieć, nie strona, która ma przynosić klientów.
Co dostajesz w cenie 700 zł
Uczciwie: to nie jest zero.
- Adres w internecie, który możesz wpisać na wizytówkę i w Google.
- Wygląd „w porządku” na telefonie - kreatory dziś to potrafią.
- Formularz kontaktowy, mapkę, klikalny telefon.
- Umowę i fakturę - to dziś standard nawet u najtańszych.
Jeśli potrzebujesz tylko tego, 700 zł to dobra cena. Naprawdę.
Czego w 700 zł nie ma
Tu zaczyna się różnica, którą widać dopiero po trzech miesiącach:
Researchu fraz. Nikt nie sprawdził, czego ludzie z Twojego miasta wpisują w Google. Strona nie ma tytułów pod te frazy, bo nikt ich nie zna.
Podstron pod usługi. „Fryzjer Tarnów” i „strzyżenie męskie Tarnów” to dwie różne frazy i dwie różne podstrony. Na jednej stronie przewijanej masz szansę na jedną z nich - i to małą.
Treści o Twojej firmie. Bez rozmowy z Tobą tekst nie wie, czym się różnisz od salonu obok. A klient wybiera właśnie po tym.
Własności. Kreator to abonament: domena u nich, hosting u nich, pliki u nich. Odchodzisz - strona znika. Przy stronie na własność kod i domena są Twoje od pierwszego dnia.
Kogoś, kto odbierze telefon. Za rok chcesz zmienić cennik. Kto to zrobi? Za 700 zł zwykle nikt - albo Ty sam, w panelu kreatora.
Pomiaru. Bez podpiętej analityki i Search Console nie wiesz, czy strona w ogóle coś przynosi. A jeśli nie wiesz, to nie możesz tego poprawić.
Co dostajesz za 1500-2900 zł
Nie „ładniejszą stronę”. Dostajesz inne trzy godziny na początku i inne trzy miesiące na końcu:
- Rozmowę: kim są Twoi klienci, czego szukają, dlaczego wybierają Ciebie.
- Listę fraz sprawdzoną w Planerze i w wynikach Google, a nie zgadniętą.
- Osobną podstronę pod każdą główną usługę, z własnym tytułem i opisem w Google.
- Teksty o Twojej firmie - z Twoimi cenami, godzinami i argumentami.
- Stronę na własność: kod, domena, hosting na Ciebie.
- Search Console i analitykę od dnia pierwszego, więc po miesiącu widzisz liczby.
- Kogoś, kto odbierze telefon, gdy trzeba coś zmienić.
Różnica 800-2200 zł rozłożona na 3-5 lat życia strony to 15-50 zł miesięcznie. Jeden dodatkowy klient w kwartale ją zwraca.
Trzy pytania, które rozstrzygają w minutę
Nie musisz wierzyć nam ani tamtemu wykonawcy. Zadaj trzy pytania - odpowiedzi zrobią resztę:
- Ile będzie podstron i jakie konkretnie? Dobra odpowiedź: lista, osobna podstrona na każdą usługę. Zła: „wszystko na jednej stronie”.
- Na jakie frazy strona ma wychodzić w Google i skąd te frazy? Dobra odpowiedź: konkretne frazy z miastem i źródło (Planer, Search Console, konkurencja). Zła: „zrobimy SEO”.
- Dwa linki do stron, które zrobiliście dla innych firm. Dobra odpowiedź: działające adresy. Potem wpisz w Google „ich usługa + ich miasto” i zobacz, czy ta strona w ogóle się pojawia. Zła: zrzuty ekranu, „portfolio wyślemy później”.
Jedna rada na koniec: przyjrzyj się interpunkcji w ofercie i na stronach wykonawcy. Jeśli zamiast zwykłego łącznika wszędzie stoi długa, „drukarska” pauza, tekst prawie na pewno wygenerowało AI i nikt go potem nie czytał. Wtedy pytanie brzmi nie „ile”, tylko „kto to w ogóle pisał”.
Kiedy 700 zł jest dobrą decyzją
Wprost: jeśli firma żyje z poleceń, nie planujesz klientów z Google i potrzebujesz adresu na wizytówkę - weź tanią stronę i nie oglądaj się. Zaoszczędzone pieniądze wydaj na wizytówkę Google i opinie, to przyniesie więcej.
Jeśli natomiast strona ma dzwonić - najpierw zadaj trzy pytania wyżej. Odpowiedzi zdecydują za Ciebie.
Chcesz zobaczyć różnicę zamiast o niej czytać? Budujemy demo Twojej strony za darmo - z Twoimi zdjęciami i opiniami, zanim cokolwiek podpiszesz. Nie podoba się, nie płacisz. A ceny wiszą w cenniku, brutto, bez gwiazdek.